Subskrybuj nasz newsletter
Jak rosną żaby
Właściwie „czytanie” tej książki samo w sobie jest zabawą. Ale przecież nic nie stoi na przeszkodzie, by wykorzystać ją jeszcze bardziej! A gdyby tak z tych twardych, niebiesko-zielonych kart, wyskoczyły prawdziwe (a przynajmniej trójwymiarowe) płazy? Tak właśnie było u nas! Choć, powiedzmy szczerze, na początku trochę tym żabkom pomogłyśmy… Nie na próżno w książce znajduje się dokładna instrukcja składania żaby – origami.

Można oczywiście stworzyć żabę klasyczną – zieloną – lub pozwolić wykazać się małym artystom, powierzając im białą żabkę i wyposażając w odpowiednie przybory (kredki, pisaki, farby itp.).

Skoro już stworzyliśmy żabkę (lub całą gromadę żab), musimy zapewnić jej (im) mieszkanie. Wiadomo: jesteś odpowiedzialny za to, co oswoiłeś ;). Większość żab (a także ropuch, grzebiuszek, rzekotek czy kumaków) najbardziej ucieszy się z własnego stawu. Nasz powstał zadziwiająco prosto – wystarczyła niebieska kartka włożona do pokrywki pudełka po butach. Właściwie od razu wyrosła obok niego trawa. Okazało się, że jej tworzenie to idealne zadanie dla trzylatki o pseudonimie artystycznym Ja-Chcę-Sama-Wycinać! (vel zmywać, prasować, wałkować, robić zakupy – ale to już inna historia…).

Gdy nasze żaby trafiły do stawu, niemal natychmiast zaczęły żyć własnym życiem. Początek był bardzo romantyczny…

Dalszy ciąg zakrawał na cud – jak każde narodziny. Oto z maleńkich jajeczek wydostały się maleńkie, czarne kijanki (tu konieczne sprostowanie: nie od razu miały oczy).

A później – jak u Marcina Brykczyńskiego - malcy rosną, że aż miło.

W dodatku malcy wciąż się zmieniali. Znów przywołajmy słowa pana Marcina. Tym razem zagadka:
kłębi się kijanek mrowie*
co przybyło im, kto powie?
*tego mrowia u nas nie było, bo nie prowadziłyśmy hodowli na skalę masową

A na koniec: wielkie szczęście rodzinne. Widok doprawdy wzruszający.

W dodatku małe żabki już po chwili wyskoczyły z wody i stanęły wraz z rodzicami do Skocznych Zawodów. Jak myślicie, kto wygrał - starzy czy młodzi? Z tą niepewnością pozostawimy Szanownych Czytelników, a za doskonałą zabawę dziękujemy duetowi Bajerowicz – Brykczyński, autorom książki Opowiem ci, mamo, co robią żaby.

PS Chociaż pani Bajerowicz wyraźnie dementuje historie o książętach zaklętych w małe, zielone płazy, u nas bez całowania niektórych okazów się nie obeszło. No cóż, nie na darmo ostatnio przyniosłyśmy z biblioteki wielkoformatowego Żabiego księcia

Zobacz także:
- nasz wywiad z Autorką
- recenzję książki "Opowiem ci, mamo, co robią żaby"


KOMENTARZE


KATALOGI
 
Projekty
PROMUJEMY


WSPÓŁPRACUJEMY

Copyright by Biblioteczka Malucha 2010-2017, Kontakt: redakcja@biblioteczkamalucha.pl
Korzystamy z ciasteczek w przyjaznych zamiarach, poznaj naszą politykę prywatności.