Subskrybuj nasz newsletter
Opowieści z całej Polski 2016: Siostry w pałacu
Ciepłe promienie słońca połaskotały Klarę w nos. Obróciła się tyłem do okna, ale ten ruch rozbudził ją na dobre. Nie wiedząc która godzina a widząc za oknem rozpoczynający się dzień czym prędzej wyskoczyła z łóżka. Nie budząc siostry ubrała się i zeszła na dół. Nikogo nie spotkała po drodze ale drzwi od pałacu nie były zamknięte. Zeszła po schodach trzymając się zielonej poręczy. Przymknęła oczy i zasłuchała się w koncercie który rozbrzmiewał wokół. Lekki szum liści, brzęczenie pszczół, śpiew ptaków – piękne dźwięki, a do tego zapachy . Wilgotna trawa, aromat róż które delikatnie rozwijały swe pączki i kwiaty lipy które jednoznacznie wskazywały na to że już rozpoczyna się lato.
By wpasować się w ten piękny klimat Klara roześmiała się pięknym jak dźwięk dzwonków śmiechem. Pobiegła do parku który okalał pałac, przebiegła aleją grabów i przepłoszyła ptaki. Tańczyła na trawie wśród stokrotek – dziecięca radość w czystej postaci.
Po chwili jednak dziewczynce zaczęło czegoś brakować. No tak – kompana do psot. Starsza siostra jednak lubiła dłużej pospać. Nie zrażając się tym Klara wbiegła do pałacu schodami tarasowymi wprost do jadalni. Dzięki pięknej pogodzie śniadania dziewczynki jadły pod baldachimem z klonowych liści. Na posadce tarasu słońce i liście tworzyły piękne wzory. Nie czekając na siostrę Klara zjadła bułeczkę i popiła mlekiem, gdy zbierała okruszki by rzucić je ptakom na zewnątrz wyszła zaspana Laura.
-Hej. – powiedziała bez entuzjazmu – Ty już na nogach?
- Tak, i zdążyłam obejść już cały park. Pospiesz się z tym śniadaniem, na pewno czeka na nas dzisiaj wielka przygoda.
-Ty i ta twoja wyobraźnia. A co takiego może się stać w naszej małej przewidywalnej wiosce? Mieszkamy w pałacu, dalej niż do parku nie wolno nam chodzić, a i nas nikt nie odwiedza – nuda.
-Wiesz jak to się nazywa? Pesymizm. Ale daję ci 10 minut na pozbieranie się i czekam na ciebie koło fontanny.
Naprzeciwko frontu pałacu na wypielęgnowanym trawniku stała duża kamienna fontanna. Dziewczynki często się tam bawiły i podziwiały grę świateł, kiedy to promienie słońca padające przez krople wody tworzyły maleńkie tęcze. Klara obiegła fontannę dwa razy i już zaczynała się niecierpliwić. Zaczęła więc wołać najgłośniej jak potrafiła – Laura! Laura!. Z okienka na najwyższym piętrze pałacu wyłoniła się głowa Laury. – Już… - i zamarła w pół zdania. – Tam coś jest, czekaj już schodzę.
Klara nie wiedziała o co siostrze chodzi i zaczęła się uważnie rozglądać. Obiegła fontannę jeszcze raz dookoła, potem przyjrzała się wodzie. Blisko kamieni, na samym prawie środku coś błyszczało. Wreszcie przybiegła Laura. – Z góry widziałam, że coś jest w wodzie, coś jakby skarb! – mówiła na jednym oddechu.
-Zgadza się! zawołała podekscytowana Klara. Dziewczynki zaglądały do środka ale tajemniczy przedmiot był za daleko by dokładnie stwierdzić co to jest.
-Trzeba po to wejść! – odezwała się rezolutnie Klara
-Mowy nie ma, przecież nie wolno
-Oj tam, oj tam. – Powiedziała Klara i już zdejmowała buciki. Wskoczyła zwinnie do fontanny, ochlapując przy tym siostrę. Woda sięgała jej do pasa a dno było bardzo śliskie. Ostrożnie zbliżała się do środka . Idąc przytrzymywała sukienkę by jej nie zamoczyć, ale gdy schylała się po tajemniczy przedmiot zupełnie o tym zapomniała i zamoczyła całe ubranie. Trzymając w garści zagadkową błyszczałkę wygramoliła się z fontanny i pobiegła do pałacu. Laura za nią, trochę z ciekawości a trochę z obawy że ktoś je przyłapie na złamaniu zakazu, a wiedziała, że jej jako starszej oberwie się bardziej.
Klara przeskakiwała po dwa stopnie znacząc trasę kroplami wody. Szybko przebrała się w suchą sukienkę a ta mokrą rozwiesiła na małym balkonie na który mogły wyjść z pokoju.
Z niemal nabożnym szacunkiem położyła błyszczący przedmiot na łóżku. Zaczęły go z Laurą dokładnie oglądać. Było to pięknie zdobione małe lusterko. Ramka wysadzana była ametystami i szmaragdami w kształcie serduszek. Powierzchnia lusterka też była bardzo błyszcząca, gładko wypolerowana. Dziewczynki po kolei brały je do ręki i przyglądały mu się uważnie. Skąd tak piękne znalezisko wzięło się w ich fontannie. Fakt że mieszkały w pałacu, ale nie były aż tak bogate żeby posiadać coś tak drogocennego – to po pierwsze. Po drugi zaś – jak to cudo znalazło się w wodzie.
Klara pochyliła się nad Laurą, która obracała lusterko w dłoniach. Nagle ich spojrzenia skrzyżowały się w małym zwierciadełku. Wtedy stało się coś dziwnego. Dziewczynki poczuły szarpnięcie, i zaczęły bardzo szybko spadać, dobrze że trzymały się za ręce. Gdy zaczęły zwalniać ich oczom zaczęły ukazywać się przepiękne krajobrazy.
Szmaragdowo zielona łąka, a na niej dywan z czerwonych tulipanów. Delikatne wzgórza porośnięte złotym zbożem poprzetykanym chabrami. W dolince skrzyło się jezioro o krystalicznie czystej wodzie po którym pływała para łabędzi. Kolory w tym miejscu były soczyste i głębokie. Siostry ruszyły ścieżką którą wytyczyły kwiaty. Szły chłonąc sobą każdy szczegół. Wokół roznosił się dźwięk szklanych dzwoneczków, nad kwiatami tańczyły przepiękne motyle. Wszystko tutaj było fascynujące, piękne ale jednocześnie mało realne. Odbierały ten świat swoimi zmysłami, mogły nawet zrywać kwiaty i robić z nich bukiety (ale nie wydawało im się by to było właściwe) czuły, że jest tu zbyt idealnie. Za zakrętem zauważyły pasiekę w której uwijały się pszczoły, a niedaleko od miejsca w którym stały sad. Owoce na drzewach były już dojrzałe, jakby prosiły by je zerwać. Dziewczynki pobiegły w tamto miejsce, ale zaraz się zatrzymały. Bieganie tutaj? To było jakby nie na miejscu, nieodpowiednie zachowanie w tak idealnym świecie. Nikt ich nie upomniał, ale same wewnętrznie czuły że nie powinny tego robić. Spacerowały więc spokojnie ciesząc oczy. Nie spotkały żadnych ludzi, nikogo z kim mogłyby porozmawiać. Zwierzęta które widziały nie uciekały w popłochu ale też nie podchodziły z ufnością. Zajączki nie przerywały skubania koniczyny, bociany chodziły dostojnie na swych długich nogach. Piękne miejsce.
Laura była zachwycona, Klara również, ale… Ta kraina była zbyt idealna, poukładana, brak tu było miejsca na spontaniczne zachowanie. Klara znana z tego ze nie może usiedzieć na miejscu i wszędzie jej pełno zaczęła czuć się nieswojo.
-wracajmy – pociągnęła Laurę za sukienkę i wyrwała ją z zadumy.
-Tak, chyba masz rację, wracajmy. – okręciły się dookoła i popatrzyły na siebie z zakłopotaniem – Ale jak?
-Chyba tak jak tu dotarłyśmy , popatrzmy w lusterko.
Kamienie szlachetne odbijały promienie słońca. Zwierciadełko wydawało się jeszcze piękniejsze. Dziewczynki spojrzały razem w gładką taflę i znów poczuły znajome szarpnięcie.
Wylądowały miękko na łóżku Klary. Laura westchnęła głęboko – piękne miejsce, ale wolę nasz park w którym można pobiegać, krzyczeć i usłyszeć echo, zrobić z kwiatów bukiet dla mamy.
- Tak, tamta kraina była piękna, baśniowa ale zbyt idealna. Myślę sobie że było to tylko piękno zewnętrzne, bo nie było tam śmiechu i zabawy czyli tego co my lubimy najbardziej. – powiedziała Klara
-Masz racje. Mimo że rano narzekałam na nudę w naszym mało interesującym otoczeniu to nie zamieniłabym się na tamtą krainę. Można tam czasami zajrzeć by nacieszyć oczy, ale to tutaj jest nasze prawdzie życie. A czy będzie nudno zależy tylko od nas. Berek! – zawołała głośno i klepnęła Klarę i ruszyła biegiem po schodach z głośnym śmiechem.
Klara zerwała się z miejsca i pobiegła za nią. Pomyślała że naprawdę kocha miejsce w którym mieszka. Pałac, park i fontannę w której można czasami znaleźć niesamowite rzeczy.
***
Autorem rysunków i pomysłu na fabułe jest moja 6,5 letnia córka Gabrysia. Wspólnie dopracowałyśmy szczegóły opowieści. Akcja toczy sie w miejscowości Trzcianka, małej wsi w Wielkopolsce, zespół pałacowo-parkowy mieści się w centrum wioski i jest miejscem naszych codziennych spacerów.
Autorzy pracy:
Gabrysia Kasperczak i mama








SPONSORZY NAGRÓD


PATRONI



KOMENTARZE


KATALOGI
 
Projekty
PROMUJEMY


WSPÓŁPRACUJEMY

Copyright by Biblioteczka Malucha 2010-2017, Kontakt: redakcja@biblioteczkamalucha.pl
Korzystamy z ciasteczek w przyjaznych zamiarach, poznaj naszą politykę prywatności.