Subskrybuj nasz newsletter
Opowieści z całej Polski 2016: Przybłęda
Róża jak w każde wtorkowe popołudnie, siedzi oparta o ścianę holu Państwowej Szkoły Muzycznej w Myślenicach. Uczy się tutaj gry na pianinie, kocha ten instrument i marzy, że kiedyś zostanie słynną artystką.
Czekając na wujka Jacka, spogląda na spływające po szybie krople deszczu i powraca do chwil spędzonych na Saskiej Kępie. Tam mieszkała z rodzicami i tam widziała ich po raz ostatni. Pakowali się wówczas do kolejnej wyprawy podróżniczej, w której tym razem ona nie mogła uczestniczyć ze względu na zakończenie pierwszego półrocza w szkole. Miała zostać na dwa miesiące pod opieką babci Antosi. Deszcz padał jak dzisiaj a tato żartował, że taki kapuśniaczek jest niczym z ulewami jakimi “częstuje” Amazonia. Potem był wypadek, śliska droga gdzieś w głębi dżungli – przepaść, następnie choroba babci i jej odejście. Tak z Warszawy przeniosła się tutaj do Myślenic. Tutaj kochane wujostwo, dało jej dom i nową rodzinę. Mieszka tytaj już od roku. Teraz wujek Jacek- brat taty i jego żona Celinka to jej najbliżsi. Nie mając własnych dzieci i są dla Róży wspaniałymi i kochającymi opiekunami.
Ze wspomnień wyrywa ją głośny śmiech jakiejś dziewczynki, która obok przechodzi, rozmawiając przez telefon. I wtedy go zauważa, szarego kotka siedzącego na parapecie po drugiej stronie okna.
Nie zastanawiając się długo, szybko ubiera kurtkę i wybiega na zewnątrz.
Jest tam nadal, z bliska zwierzątko wygląda naprawdę żałośnie, jest malutkie i bardzo chudziutkie. Sklejone od deszczu futerko, uwydatnia wystające kosteczki. Dziewczynka zdejmuje bandanę spod szyi i wyciera trzęsącego się kotka. Wkłada go następnie pod kurtkę i zapina suwak, chcąc go trochę ogrzać. Gdy to robi patrzy w jego duże zielone ślepia i ma proste skojarzenie, że ten kot jest zagubiony jak ona w zeszłym roku. Samotna, mała istota potrzebująca pomocy. Róża już wie, że musi go zabrać ze sobą. Czy tylko wujostwo się zgodzi? Może nie lubią zwierząt, albo są uczuleni na kocią sierść? Zastanawiając się nad tym, przytula i głaszcze mruczącego przyjaciela. Zza rogu budynku wyjechał samochód wujka. Obawiając się jego reakcji wyjęła kotka spod kurtki i włożyła do plecaka. Otworzyła drzwi, i jakby nic się nie stało siada z tyłu na fotelu. Podróż wcale nie jest łatwa. Wujek wypytuje: jak jej minął dzień, i czy wydarzyło się co fajnego? Ona jednak, udziela tylko zdawkowych odpowiedzi, zerkając niespokojnie na plecak, który coraz bardziej się rusza i wydaje dziwne dźwięki. Gdy kot zaczyna miałczeć Róża udaje, że kaszle by to zatuszować. Zaniepokojony opiekun nawet pyta: czy nie boli ją gardło? Gdy tylko docierają do domu od razu biegnie do swojego pokoju, żeby oswobodzić spanikowane zwierzątko. Nie chcąc zostawiać go samego kładzie go obok siebie i uczy sie kanonu utworów na Audycję. Gdy tylko dziewczyna zaczynała włączać utwory Mozarta, kot zaczyna miałczeć, co podsuwa jej pomysł by nazwać go Mozzart, ale przez dwa “z” bo chyba smakowała mu mozzarella z jej kanapki, którą wyjadł z plecaka w czasie powrotu do domu. Zajęta zabawą, zapomina o opiekunach, którzy słysząc “operowe śpiewy” Mozzarta zaciekawieni zaglądają na górę, do jej pokoju. Wystraszona Róża nieruchomieje widząc ciocię i wujka w drzwiach pokoju. Przytula kotka i przedstawia im Mozzarta, opowiadając w jaki sposób kot znalazał się w domu.
Pozwólcie, pozwólcie mu tu zostać, proszę!- myśli.
I pozwalają.
Żaden dzień od dawna nie był dla dziewczynki tak szczęśliwy. Tę radość było widać w jej oczach. Widzieli to jej opiekunowie. I to im wystarczyło.
Autorzy pracy:
Jagoda Obajtek (kl. VI) z ciocią








SPONSORZY NAGRÓD


PATRONI



KOMENTARZE


KATALOGI
 
Projekty
PROMUJEMY


WSPÓŁPRACUJEMY

Copyright by Biblioteczka Malucha 2010-2017, Kontakt: redakcja@biblioteczkamalucha.pl
Korzystamy z ciasteczek w przyjaznych zamiarach, poznaj naszą politykę prywatności.