Subskrybuj nasz newsletter
Opowieści z całej Polski 2016: Przedszkolna zagadka
Aniela rano z łóżka wstała, bardzo szybko się ubrała,
buzię umyła, włosy uczesała i pędem do przedszkola się udała.
Po drodze śpiewała, podskakiwała i swą przyjaciółkę Martę spotkała.
Dziewuszki radośnie się przywitały, bo przecież od wczoraj się nie widziały.
Rączki sobie podały i razem do Przedszkola nr 190 w Poznaniu się udały.
A w przedszkolu znane twarze: Marysia w kącie gra na gitarze, Filip bawi się klockami, Hania przedstawienie robi lalkami, Nicola w zeszycie balony szkicuje, a Artur je koloruje.
Pani Asia przy biurku siedzi i bacznie okiem wszystkie dzieci śledzi.
Nagle ósma piętnaście wybiła. Pani Asia wszystkie dzieci do łazienki zagoniła.
Przedszkolaki rączki umyły i do sali „Mrówek” powróciły.
Fartuszki ubrały i do stoliczków siadały.
W drzwiach Pani Wandzia stała i ogromny talerz z kanapkami trzymała.
Zakończyło się gadanie, rozpoczęło się śniadania.
Po śniadaniu wszystkie zuchy miały napełnione brzuchy,
Więc z łatwością rachowały, karty pracy wypełniały,
malowały, wycinały i w nagrodę na spacerek się udały.
Pani Asia powiedziała: „Dzisiaj będzie niespodzianka mała.
Gdy ze spacerku powrócimy brzuszki nasze czymś pysznym zapełnimy”.
Dzieci bardzo się cieszyły, aż z radości podskoczyły.
Po wycieczce powróciły i czym prędzej do sali „Mrówek” pospieszyły.
Na stoliczku pod oknami stał talerzyk z pierniczkami.
Pani Asia aż pobladła i w panikę wielką wpadła,
gdyż dobrze wiedziała, że wychodząc z sali na talerzu dwadzieścia pięć pierniczków zostawiała.
Teraz ich tylko pięć zostało. Gdzie to wszystko się podziało?!
Dzieci stały zasmucone, minki miały niezadowolone.
Nagle Aniela z szeregu wystąpiła i dzieciom oznajmiła:
„Moi drodzy przyjaciele chcę powiedzieć Wam, że nim godzina minie,
żaden pieniki więcej nie zginie.
Winowajcę znajdziemy, zagadkę rozwiążemy.”
Z szuflady biurka lupę wyciągnęła, do prawego oka przyłożyła
I na podłodze mnóstwo okruszków zobaczyła.
Okruszki starannie badała: dotykała, oglądała, nawet ich spróbowała.
Po sali się rozglądała, buzie kolegów oglądała.
Dzieci twarze czyste miały i do zjedzenia pierników się nie przyznawały.
„Może Pani Asia?” – pomyślała – „chętkę na pierniki miała…
Pani Asia?! Nie! Ona musi wzbudzać nasze zaufanie.”
W miejscu zbrodni Aniela mąkę rozsypała, bo odciski palców zebrać chciała.
Biały proszek rozdmuchała i chociaż bardzo mocno chciała,
i chociaż żarliwie modliła się, żadne odciski nie pojawiły się.
„Co tu jeszcze zrobić mogę?” Tupiąc nogą Aniela chwyciła się za głowę.
I gdy tak noga tupała, nagle sobie pomyślała: „Jedna osoba w budynku została i ona do wszystkich zamków klucze miała.
Może to Pan Andrzej, Konserwator przedszkolny, może on te pierniki zjadł gdy miał czas wolny?”
Więc Aniela do biura Pana Andrzeja się udała, gdyż przesłuchać go chciała.
Tam Nasz Podejrzany pijąc kawę zajadał gorzką czekoladę.
Gdy dziewczynka go zobaczyła, głośno go oskarżyła:
„Ładnie to tak?! Najpierw pierniki Pan zjada, i do tego jeszcze teraz czekolada?!
Jak Pan może Panie Konserwatorze?!”
Pan Andrzej zmarszczył brwi i zapytał: „Jakie pierniki?!’
”Te co w sali „Mrówek” były i nagle się ulotniły.”
„To nie mogłem być ja, bo choinkę dziś stroiłem, a to zajęło mi chwilę”
Aniela sie obejrzała i choinkę w holu przedszkola podziwiała.
Nasza mała Pani Detektyw poddać się nie chciała i dalej dowodów zaginięcia pierników szukała.
Będąc w Sali „Mrówek” do okna się udała, bo spokojnie pomyśleć chciała.
Tu karmnik przedszkolny oglądała, który wspólnie z kolegami pomalowała.
Lecz dzisiaj dziwne rzeczy się za oknem działy: żadne ptaki w karmniku nie przebywały.
Aniela się nagle odwróciła i z pytaniem do Pani Asi się zwróciła:
„Co się takiego wydarzyło, że żadne ptaszysko dziś nie przybyło?
Może ziarenek w karmniku nie mają i w innym miejscu pokarmu szukają?”
Pani Asia sobie przypomniała, że rano ziarenek latającym stworom nie wsypała.
Aniela znowu Panią Nauczycielkę pytała:
„Czy przed pójściem na spacer Pani okno w sali otwierała?”
Pani Wychowawczyni to potwierdziła, a dziewczynka wszem i wobec oznajmiła:
„Tak jak obiecała zagadkę zaginięcia pierników w ciągu godziny rozwiązałam”.
Dzieci z uwaga słuchały i buzie ze zdziwienia otwierały.
„Żadne z dzieci tego nie zrobiło, tylko pewne zwierzątko do naszej sali przybyło,
Przez otwarte okno się tu dostało i pierniczki nam zabrało.
A na parapecie okruchy i piórko zgubiło, bo pewnie do swych głodnych dzieci się spieszyło.
A dlatego ten ptaszek zrobił to, gdyż rano ktoś nakarmić zapomniał go.
A morał tej historii jest taki: pamiętaj dokarmiać zwierzaki.”
Wszyscy zgodnie Anieli rację przyznali, bili brawo i gratulowali.
Cała grupa „Mrówek’ po tym zdarzeniu oznajmiła, że od dziś o ptaki będzie się troszczyła.
Autorzy pracy:
Marcin Ceglarz
Ania Ceglarz
Aniela Ceglarz
Magdalena Ceglarz








SPONSORZY NAGRÓD


PATRONI



KOMENTARZE


KATALOGI
 
Projekty
PROMUJEMY


WSPÓŁPRACUJEMY

Copyright by Biblioteczka Malucha 2010-2017, Kontakt: redakcja@biblioteczkamalucha.pl
Korzystamy z ciasteczek w przyjaznych zamiarach, poznaj naszą politykę prywatności.