Subskrybuj nasz newsletter
Opowieści z całej Polski 2016: Nie zaglądaj pod dywan
Fintifluszki to maluszki, które mają wielkie brzuszki…. A tak naprawdę to malutkie potworki. Mieszkają pod dziecięcymi dywanami, znajdują tam bowiem największe skarby. Żywią się okruchami, które spadają z ciastek jedzonych przez właścicieli pokoi. Ich zadaniem jest… rozrabianie. Ciągle płatają figle.
A to szturchają kubek z kawą na klawiaturę komputera taty, a to zrzucają widelec z kaszą na podłogę, a to łamią kredki, a ich ulubionym wprost zadaniem jest chowanie nakrętek mazaków. I wszystkie te winy spadają na… dzieci! Rodzice marudzą, sprzątają, denerwują się, czasami nawet wstawiają do kąta! A wszystkiemu winne są Fintifluszki.
Pewnego razu cała rodzina Fintifluszków wprowadziła się do jednego z mieszkań w Gliwicach. Oczywiście żyli tam już ludzie – dwoje dorosłych – mama i tata– i ich dwie córki – Ala i Ada. Gdy na świat przyszła starsza dziewczynka – Alicja – rodzice wiedzieli, że jest wyjątkowo grzeczna – jadła z apetytem, uwielbiała spacery, spała snem długim i spokojnym. Wraz z narodzinami drugiej dziewczynki – Ady – do mieszkania Państwa K. wprowadziły się Fintifluszki. Spokojne życie minęło bezpowrotnie. Małe potworki budziły dziewczynkę, a ta – nie potrafiąc mówić – płakała bardzo często, bo Fintifluszki dokuczały jej zwłaszcza w nocy. Gdy w końcu zasnęła, łobuzy wyrywały jej z buzi smoczka – i znowu mała miała noc nieprzespaną. Nie tylko zresztą ona. Cała rodzina cierpiała od ich dowcipów.
Dziewczynki rosły, a w ich domu działy się dziwne rzeczy. Nikt bowiem nie wiedział o istnieniu potworków, które przeplatają swoim działaniem bieg codziennych zdarzeń. I tak pewnego razu, a były to święta, dziewczynki dostały cukierki. Wszyscy wiedzą, że słodycze nie są zbyt zdrowe, dlatego było to nie byle jakie wydarzenie.
Z radością rozpakowały złotka i z impetem wpakowały słodycze do buź. Oczywiście umorusały przy się tym, ręce zupełnie przypadkiem wytarły w biały obrus, a idąc do łazienki wszystkie drzwi upaćkały roztopioną czekoladą. I, o dziwo, w tym paluszków Fintifluszki nie maczały. Za to zdążyły pobroić odrobinę wcześniej – smakołyki przeznaczone dla dziewczynek włożyły do torebki babci, a te dla dorosłych, z AJERKONIAKIEM – dały dziewczynkom. Oj, rodzice mieli utrapienie tego wieczora ze swoimi córkami. Wygłupom i śmiechom nie było końca.
Tak właśnie działały Fintifluszki – gliwickie stworki, psociły, dokuczały, podmieniały, rozsypywały – wszystko z wielkiej nudy i ku radości towarzyszy. W dalekiej przeszłości jednak było zupełnie inaczej – Fintifluszki mieszkały bowiem w Gliwicach od samego początku powstania miasta. Słynęły nie z psocenia, a z tego, że zawsze były pomysłowe i zaradne, dlatego, kiedy Gliwice były w tarapatach, znalazły sposób na uratowanie miasta.
A było to tak: dawno temu Gliwice otoczone były murem po to, by nikt obcy nie wdarł się do miasta. Wejść tu można było przez dwie bramy. A ponieważ to miasto było niezwykle piękne i bogate, często toczono o nie boje. Pewnego razu pewien Mansfeld (cóż za przedziwne imię!) postanowił zagarnąć Gliwice dla siebie. Jego żołnierze byli świetnie przygotowani i siłą wdarli się przez bramy miasta do środka. Fintifluszki nie próżnowały – podstawiały żołnierzom nogi, rozsypywały najbardziej okrągłe kamyczki, na których wojacy ujeżdżali siniacząc część ciała, na której się siedzi. Nic to jednak nie dawało, Fintifluszki dwoiły się i troiły, ale wróg był zbyt silny. Gliwiczanie, pomimo ogromnego zaangażowania w obronę miasta – słabli pod siłą naporu wroga. Pod gliwickimi dywanami wrzało. Odbyło się walne zebranie Fintifluszków, na którym każdy musiał podać pomysł na uratowanie miasta. Szukano najdziwniejszych sposobów, wymyślano najbardziej skomplikowane wynalazki, ale czasu było coraz mniej, a Fintifluszki były maleńkie. Mężczyźni toczyli boje lub byli osłabieni walką – nie można więc było skorzystać z ich pomocy. Wówczas najmniejszy, za to najsprytniejszy Fintifluszek wpadł na pomysł, by kobiety włączyć do akcji ratowania miasta. Obmyślono plan: w nocy wszystkie Fintifluszki wyszeptały do uszu śpiących kobiet sposób walki z wrogiem. Panie, gdy tylko otworzyły oczy zaczęły ze sobą rozmawiać o niezwykłym śnie, w którym kazano im nagotować kaszy i z niej uczynić broń… Gliwiczanki wzięły to za znak! Każda porzuciła obowiązki matki i żony, napaliła w piecu, do największych naczyń nalała najwięcej wody i wrzuciła najwięcej kaszy. Fintifluszki zacierały ręce. Przechodzący pod murami miasta wróg już niczego się nie obawiał, a już na pewno nie spodziewał ataku.
I właśnie wtedy na głowy masfeldowych żołnierzy zaczął lać się wrzątek! To świetnie zorganizowane kobiety pokonały wroga! Kasza parzyła tak, że wszyscy uciekli!
Wielkie było święto w gliwickich domach, nie tylko pod dywanami. Fintifluszki dumne z siebie, w ramach wdzięczności kobietom, chciały im pomagać w opiece nad dziećmi. Gdy te nie umiały zasnąć – śpiewały im kołysanki i opowiadały bajki, kiedy maluchy się nudziły – podsuwały patyk, sznurek i guzik – i już zabawa była gotowa.
Z upływem czasu jednak ludzkie życie stało się łatwiejsze, zmęczone mamy czytanie zastąpiły włączaniem bajek w telewizorze, muzyka nie płynęła już z ich ust, za to gotowe piosenki puszczano z różnych odtwarzaczy. Zabawki też były piękne i nowe, same jeździły, mówiły i zmieniały kolory. Fintifluszki okazały się zbędne, niepotrzebne, bo zadań dla nich było coraz mniej. Zaczęły się więc nudzić i psocić.
Jeśli więc w cukierniczce znajdujesz sól, a skarpetki ciągle są nie do pary – może i u Ciebie mieszkają Fintifluszki. Nie zaglądaj pod dywan, żeby ich nie wystraszyć. Wyłącz telewizor, wyjmij książkę, wsłuchaj się w ciszę. Idź na gliwicki rynek i przyjrzyj się rzeźbie kobiety z kaszą. Może wtedy małe, pomysłowe i dzielne potworki przestaną na chwilę rozrabiać?
Autorzy pracy:
Tekst: Izabela Koszela (mama, 35 lat)
Ilustracje: Alicja Koszela (córka, 6,5 lat)
Pomysły: Ada Koszela (córka, 4 lata)








SPONSORZY NAGRÓD


PATRONI



KOMENTARZE


KATALOGI
 
Projekty
PROMUJEMY


WSPÓŁPRACUJEMY

Copyright by Biblioteczka Malucha 2010-2017, Kontakt: redakcja@biblioteczkamalucha.pl
Korzystamy z ciasteczek w przyjaznych zamiarach, poznaj naszą politykę prywatności.