Subskrybuj nasz newsletter
Opowieści z całej Polski 2016: Jak samolocik Rafik o podróży marzył
Gdzieś tam daleko, za wielkimi chmurami,
Było sobie małe miasteczko z samolotami.
Mieszkańców też liczyło raczej niewiele,
Ale za to wszyscy w nim żyli jak przyjaciele.

Miasteczko „Świdnik”, tak się nazywało,
Piękne nieruchomości na terenie miało.
I było miejsce na obrzeżach wydzielone,
Tam oto właśnie lotnisko było położone.
Mieszkał na nim Rafik, samolocik mały,
Jego, jak nikogo wszystkie samoloty znały.
Rafik był marzycielem, trochę zakręconym,
Dla wielu mieszkańców wręcz ulubionym.

Latał też często, nad Świdniczan głowami,
Machał im radośnie swoimi skrzydełkami.
Wszystko w ruch wprawiał, kręcił się wesoło,
Każdy się oglądał, kto tak fruwa wkoło?

Lecz nikt nie wiedział, o Rafika marzeniu,
Które aż błyszczało w jego spojrzeniu.
Otóż mały samolocik marzył o podróży,
Dzięki której będzie mógł się poczuć duży.

Bo choć był mały, to serce wielkie posiadał,
Na taką podróż wszystkie swe siły odkładał.
Prosił wielkie samoloty, by go ze sobą zabrały,
Niestety notorycznie mu wszystkie odmawiały.
Tak mu tłumaczyły: tego lotu nie wytrzymasz,
Wśród wichrów równowagi raczej nie utrzymasz.
A co jak będzie ulewa, grad, burza z piorunami?
Nie nadążysz tak szybko sterować skrzydełkami.

Nie możemy Cię narażać na niebezpieczeństwo,
Ty jesteś uwielbiane przez wszystkich maleństwo.
Świdniczanie by nam nigdy nie wybaczyli tego,
Gdyby stało Ci się Rafiku coś bardzo, bardzo złego.

I tak mijały w Świdniku dni, tygodnie, miesiące,
Zza chmur wyglądało raz księżyc, raz słońce.
A Rafik dalej snuł marzenia o dalekiej podróży,
Nie bał się deszczu, upału, śniegu ani burzy.

Przygotowywał się dzielnie, wierzył w marzenia,
Uznał, że wciąż będzie dążył do ich spełnienia.
Co jakiś czas ponawiał pytanie wśród samolotów,
Był najwierniejszym fanem ich dalekich lotów.

Patrzył jak odlatują, jak przez chmury się przebijają,
Myślał o tym, jak piękne widoki tam w górze mają.
I tak ronił łezkę, aż nagle pomysł mu wpadł do głowy,
Skoro nie może latać daleko, poleci choć do połowy.

Na drugi dzień wstał rano, z wielkim uśmiechem,
A jego radość niosła się w mieście głośnym echem.
Wyszykował się do lotu, lecz pogoda nie sprzyjała,
Raz po raz błyskawica na niebie się pojawiała.
Rafik przejęty, na pogodę nie zważał ani odrobinę,
Czekał aż zegar wybije odpowiednią godzinę.
I już miał startować, gdy dotarły do niego wołania,
By zaprzestał szybko w taką pogodę próby latania.

Wszyscy mieszkańcy zbiegli się pędem z parasolami,
A nad ich głowami nadleciała chmura z samolotami.
Które otoczyły Rafika i przemawiać do niego chciały,
Jak odleci stąd pomóc spełnić marzenie mu obiecały.

Rafik zagubiony nie wiedział, co ma w końcu robić,
Lecz odleciał, gdy błyskawice zaczęły niebo zdobić.
Otoczyli go przyjaciele, cały Świdnik był za Rafikiem,
Choć zaniepokojony jego na punkcie podróży bzikiem.

Samoloty obietnicy mu danej dotrzymać chciały,
I wielką wyprawę wnet wspólnie z chęcią planowały.
Dokąd się udać, by Rafik był bezpieczny i zadowolony,
By czuł się szczęśliwy, usatysfakcjonowany i doceniony.

Tak powstał plan lotu do pobliskiego miasteczka,
Ciekawa, interesująca, magiczna wręcz wycieczka.
Rafik trasę zaakceptował, samoloty odetchnęły,
Za szykowanie prędko się z Rafikiem wzięły.

Uczyły go jak ma się zachowywać już tam na górze,
Dryfować, płynąć, poddać się najbliższej chmurze.
Lecz także, by słuchał poleceń, był zdyscyplinowany,
A plan wspaniałej wycieczki będzie w pełni wykonany.

I nadszedł czas, gdy spełnić się miało marzenie,
Rafik między samolotami, miał radosne spojrzenie.
Świdniczanie przyszli kibicować temu wydarzeniu,
Ciepłymi oklaskami w pełni oddać się patrzeniu.
Wzbiły się w górę wszystkie samoloty na lotnisku,
Mieszkańcy z zachwytem przyglądali się widowisku.
Poleciały daleko w podróż przez Rafika wymarzoną,
Uznając swoją misję i obietnicę za w pełni spełnioną.

Rafik mijał domy, drzewa, lasy, czuł się niczym ptak,
Fascynował go nawet najmniejszy w dole krzak.
Słuchał także poleceń samolotów, by nic się nie stało,
Sam nie wierzył, że spełnić marzenie mu się udało.

Tak oto miasto Świdnik było świadkiem wydarzenia,
Jak wspaniale jest spełniać nawet małe marzenia.
A Rafik dzięki temu zobaczył, kim są przyjaciele,
Jak dużo wnoszą w życie, dając nam bardzo wiele.

Czymże jest świat bez przyjaciół, pustką i nicością,
Warto jest zatem się cieszyć przyjaciół bliskością.
Dbać o nią bez względu na wszystko, pielęgnować,
I przede wszystkim nawzajem się także szanować!
Autorzy pracy:
Jolanta Bułdin –mama
Paweł Bułdin - tata
Julia Bułdin – córka, 4 lata








SPONSORZY NAGRÓD


PATRONI



KOMENTARZE


KATALOGI
 
Projekty
PROMUJEMY


WSPÓŁPRACUJEMY

Copyright by Biblioteczka Malucha 2010-2017, Kontakt: redakcja@biblioteczkamalucha.pl
Korzystamy z ciasteczek w przyjaznych zamiarach, poznaj naszą politykę prywatności.