Subskrybuj nasz newsletter
Smocze usypianki - wyniki głosowania
Najbardziej usypiająca usypianka to…

Bajka Pani Joanny Smolarek

Tak uważają Czytelnicy Biblioteczki Malucha, którzy przez sześć dni brali udział w głosowaniu.

Pani Joannie, najwytrwalszej uczestniczce biblioteczkowych konkursów, gorąco gratulujemy!

Autorom wszystkich baśni i kołysek – dziękujemy! Mamy nadzieję, że Wasza twórczość będzie nieustannie rozkwitać :) .



Smocze usypianki - wyniki jury i głosowanie
Widzieliście kiedyś śpiącego smoka? Cóż to za widok! Potwór, który nie zionie ogniem, nie macha wielkim ogonem, prawdę mówiąc nie wydaje się nawet taki okropnie straszny… Ale taka przyjemność nie spotyka każdego! Żeby móc podziwiać smoka w pełnej okazałości, nie narażając się przy tym na niebezpieczeństwo, trzeba go najpierw uśpić. Jeśli nie posiadacie jeszcze sprawdzonych usypianek, polecamy kołysanki i baśnie Laureatów naszego konkursu, do których niebawem powędrują wspaniałe Przygody Baltazara Gąbki:
Pani Anny Ormowskiej,
Pani Danieli Czarnieciej,
Pani Joanny Smolarek,
Zosi Muchy.

Serdecznie gratulujemy!

Wszystkie książkowe nagrody zostaną wysłane, gdy poznamy już laureatów Nagrody Internautów, czyli po 16.06.

A teraz rozpoczynamy głosowanie! Która z zamieszczonych poniżej usypianek ma Waszym zdaniem największą moc usypiania? Na Wasze głosy i komentarze czekamy do 16.06. Faworyta Czytelników Biblioteczki Malucha nagrodzimy książką Smoki. Kreatywne zabawy i gry.



Smocze usypianki - prace konkursowe

Prezentujemy prace konkursowe nadesłane przez uczestników (kolejność zgłoszeń). Kto ma największe szanse pokonania smoka w ten niestandardowy sposób?

Już jutro będziecie mogli wyrazić swoje zdanie w trakcie głosowania, a dzisiaj... może warto przetestować w praktyce przesłane prace? :)


Kto jest zielony, najzieleńszy?
Kto ma uśmiech najwdzięczniejszy?
Kto tak ogniem uroczo zieje,
Na czyj widok mama-smok i tata-smok się śmieje?
To ty, kochany, słodziaku w łuskach,
Który się teraz w wannie pluskasz,
Za chwilę wskoczysz w swoją piżamę,
Mocno ucałujesz tatę i mamę,
A oni nucić ci będą do snu:
Luli, mój smoczku, luli, luli, lu...
Śpij słodko, zamknij szybko swe oczka,
Wszyscy zasnęli, nadeszła nocka,
Niech cię poduszka zaniesie w kraj senny,
Zielony, smoczy i okropnie piękny!


Anna Orłowska




Małe ptaszki zasnęły w gniazdku
I wiewióreczka w swej dziupli śpi,
Mały kotek zwinął się w kłębek,
Na nocnym niebie już księżyc lśni.
Wietrzyk kołysze drzewa do snu,
W oknach jest ciemno: i tam, i tu,
Ty też, mój smoczku, wraz ze swym misiem
Śpij, daj odpocząć oczętom dzisiaj.
Niech smocza główka spocznie na poduszce,
Zapomnij o smutkach, uśmiechnij się, uśnij,
Niech ci się przyśnią kolorowe sny,
Wszyscy zasnęli, uśnij i ty.


Daniela Czarniecka (kołysanka)





Bajka na dobry sen smoka
W królestwie noszącym nazwę Smoczy Jar na tronie mógł zasiadać tylko smok – to oczywiste! Zatem mieszkał tam Król Smok, pasjonat gry w szachy i bezkrwawych łowów, do których używał coraz to nowych nabytków ze stacjonarnych i internetowych sklepów ze sprzętem fotograficznym. Była także Królowa Smoczyca – wielka mecenaska kultury i kochająca mama – bo ostatnim członkiem niewielkiej rodziny był Mały Smoczek.
Mały Smoczek miał wielkie kłopoty ze spaniem... Łóżko i poduszka działały na niego wręcz ożywiająco, nigdy nie czuł się zmęczony, zawsze gotów do figli, psot, a szczególnie gdy niebo ciemniało, gdy pojawiały się gwiazdy, gdy rodzice rozdzierająco ziewali... Gdy miewał jeszcze mleko pod nosem, tata potrafił wręcz zasypiać na stojąco (a właściwie „chodząco""), gdy nosił i kołysał swego synka.
Nic zatem dziwnego, że świętością był wieczorny rytuał, który nieco wyciszał Małego Smoczka i sprawiał, że był on nieco bardziej skłonny do położenia się w łóżeczku, nakrycia kołderką i próbnego zamknięcia oczek. Często to wystarczało i rodzice mogli cieszyć się tym, że synek spokojnie odpoczywa po dniu pełnych skoków, zabaw, śmiechu i psot.
Jaki był ten rytuał? Należało cichutko włączyć specjalną płytę ze spokojną muzyką, włączyć małą lampkę, podrapać malucha po pleckach, przynieść jego ukochanego nietoperza-przytulankę i... czekać na sen.
Niestety, od paru dni rytuał nie skutkował... A nie skutkował dlatego, że nie mógł być precyzyjnie realizowany! Otóż w sąsiedztwie smoczego pałacu zamieszkał Okropny Paskudnik. Był naprawdę niesympatyczny, burczał coś pod nosem w opowiedzi na uprzejme powitania, a wieczorem, gdy przychodziła pora snu Małego Smoczka, ten niesympatyczny sąsiad włączał muzykę! Głośną, okropną, dudniącą – weźmy to koniecznie w cudzysłów – „muzykę"", która była wprost nie do zniesienia.
Mały Smoczek zatem nie zasypiał, rodzice udręczeni próbami położenia go do łóżeczka snuli się na drugi dzień smętnie i nie mieli nastroju na nic... Smoczemu Jarowi groziły poważne kłopoty. Królowa Smoczyca nie mogła się skupić i zmusić do pracy, a przecież organizowana przez nią Fiesta Artystów Wszelakich zbliżała się wielkimi krokami! Tatę-Króla czekało ważne spotkanie z władcami innych królestw, ale nie mógł się do niego przygotować, bo od niewyspania bolała go głowa, a na dodatek rozbolał go też ząb...
Powiecie pewnie, że w takiej sytuacji należy udać się do dentysty – i będziecie mieli rację. To prawda, ale na domiar złego jedyny stomatolog, któremu Król Smok gotów był powierzyć swoje uzębienie, nadworny lekarz całej rodziny, udał się na dwutygodniowy urlop w dość odległe rejony, zatem ściągnięcie go nie było możliwe. Zresztą Król nie wymagał tego, był wielkodusznym władcą i rozumiał, że każdemu należy się odpoczynek, on sam też brał wolne na przełomie sierpnia i września, by pojechać na fotograficzne safari.
Ale... No właśnie: ząb bolał, sąsiad emitował za pomocą nader okazałego systemu nagłaśniającego dźwięki wręcz przerażające - czym dawał znać, że brak mu gustu, synek nie spał, małżonka narzekała... Cóż miał zrobić biedny Król Smok? Któregoś dnia, gdy wszystkie te spiętrzone niedogodności stały się wręcz nie do zniesienia, udał się do Okropnego Paskudnika.
Stanął pod drzwiami i zapukał. Pukał i pukał. I pukał. I pukał przez kwadrans... Wreszcie zaczął walić pięścią, choć to niezbyt kulturalne zachowanie – ale i tak nie dało żadnego rezultatu. Drzwi pozostały zamknięte – jednie pulsowały w rytm dźwięków dobiegających z wnętrza.
Królowi Smokowi znudziło się to stanie pod drzwiami, zresztą obiecał żonie i synkowi, że zaraz wróci. Zatem uderzył w drzwi pięścią raz jeszcze – może odrobinę mocniej – tak mu się wydało i chyba tak było, bo wyleciały one z futryną. Pomyślał, że po rozmowie z sąsiadem zaproponuje wstawienie ich czy też przesłanie rachunku za to działanie. Wędrując przez kolejne zagracone pokoje stwierdził, że sąsiad nie jest miłośnikiem porządku. I stwierdził, a właściwie poczuł jeszcze coś: że znowu bardzo rozbolał go ząb... W końcu dotarł do pokoju w którym Paskudnik siedząc przed komputerem grał w jakąś niezbyt mądrą grę, ruszając przy tym głową w tak ryczącego sprzętu nagłaśniającego. Król Smok przekręcił potencjometr maksymalnie w lewo i wysapał lekko stremowany (bo uważał, że jednak nieco ingeruje w prywatne życie sąsiada, ale w zaistniałej sytuacji nie miał innego wyjścia): „Czy mógłby pan słuchać swych nagrań dziesięć razy ciszej? Albo też używać słuchawek?"". W tym momencie bardzo zabolał go ząb, więc cichutko jęknął – tak opowiadał o tym swej małżonce, która zażądała zdania relacji z przebiegu interwencji.
Taka uprzejma prośba nie mogła pozostać bez echa – tak sądził Król Smok. I tak się też stało. Odtąd muzyki z domu sąsiada nie było wcale słychać, co więcej – z daleka głośno kłaniał się Państwu Smokom. Nic dziwnego – z przerażeniem wspominał, jak Smok ział ogniem (to wtedy, gdy tak zakłuł go chory ząb...), jak mu osmalił nos, urwał pokrętło potencjometru – prawdę mówiąc swoim znajomym opowiadał, jak sąsiad siejąc pożogę i zniszczenie wkroczył do jego domu, gdy przyjemnie spędzał czas delektując się najnowszymi nagraniami „Pięciu Cuchnących Skarpetek"".
Król Smok nie mógł doprosić się od sąsiada rachunku, zatem przesłał mu olbrzymi kosz owoców. Mały Smoczek dzięki wieczornym rytuałom mógł znowu spać spokojnie. A wszystkie wydarzenia – zarówno Fiesta Artystów Wszelakich, jak i konferencja królów, a także urlop połączony z fotografowaniem udały się nadzwyczajnie. Być może nie wszyscy mają miłe wspomnienia z tego zdarzenia, ale przesłanie jest jasne – warto powiedzieć o tym, co nas boli. A nuż uda się dogadać!

Daniela Czarniecka (bajka)




Czarodziejski Kwiat i niezwykła melodia
Dawno temu w krainie Amaro żyli przyjaciele: bieluśka króliczka Pusia i dzielny miś Trufelek. Mieszkali obok siebie i byli serdecznymi przyjaciółmi. Kraina Amaro był to niezwykły świat. Zamieszkiwały go zwierzątka, elfy, skrzaty. Wspaniałe krzewy rosły naokoło rozsiewając upajającą woń. Strzeliste, smukłe drzewa strzegły zamku u podnóża skalistych gór Gamboru. Mieszkała tu królowa krainy, Lidaria, którą wszyscy kochali. Była mądra, sprawiedliwa i zawsze kierowała się sercem. Dobroć i szlachetność władczyni sprawiły, że w państwie panował spokój i szczęście.
Miała jednak ogromnego wroga. Stała się nim jej zazdrosna siostra, Mariela, która nie znosiła miłości i uwielbienia poddanych dla królowej. Z dnia na dzień jej niechęć do władczyni rosła.
Pewnego dnia, gdy Lidaria wybrała się na spacer do swojego ogrodu różanego, została napadnięta i uwięziona w wieży. Uczynili to słudzy zawistnej Marieli. Odtąd rządy w krainie należały tylko do niej. Wkrótce wszystko się zmieniło. Nowa panująca źle traktowała wszystkich mieszkańców. Nie dbała o nikogo, myślała tylko o sobie. Mieszkańcy krainy chodzili smutni i przygnębieni.
Źle się działo w niezbyt pięknej teraz krainie Amaro. Nikt jednak nie wiedział, co zrobić, by pokonać złą i okrutną królową. Zwierzątka żyły w ciągłym strachu i obawie.
Króliczka Pusia i dzielny miś Trufelek nie mogli już znieść takiej sytuacji. Dawniej wszyscy byli radośni i weseli, spędzali wspólnie czas na świetnej zabawie, a teraz im tego zabroniono. Postanowili wybrać się do królowej i poprosić, by zmieniła swoje postępowanie. Wierzyli głęboko, że uda im się przekonać Marielę. Nie zastanawiali się długo. Trzeba było coś uczynić, ratować ich ukochaną Lidarię i zaniedbaną krainę.
Po cichutku spakowali się i wyszli z domu. Spotkali się koło drzewa dmuchawcowego, rosnącego na rozstaju dróg. Zabrali trochę jedzenia i wyruszyli. Było jeszcze bardzo ciemno, a gwiazdy słabo oświetlały drogę. Szli powoli, początkowo w milczeniu. Wiedzieli, że czeka ich trudne zadanie. Ale razem było im raźniej.
- Jak myślisz, Trufelku, czy królowa nas wysłucha? - zapytała z troską w głosie Pusia.
- Nie wiem, ale musimy spróbować, inaczej nic się nie zmieni - odezwał się miś.
- Jesteś bardzo odważny - powiedziała króliczka.
- Ja się trochę boję - dodała Po chwili.
-Nie bój się, jesteś ze mną - dziarsko odpowiedział miś. Zaraz jednak odwrócił się do Pusi, przytulił ją i szepnął.:
-Ja troszkę też, ale wierzę, że nam się uda.
Kiedy słoneczko już oświetliło szerokie pola, lasy i łąki, ujrzeli w oddali potężny zamek.
Niedługo byli na miejscu. Straże zapytały ich, po co przybyli. Odpowiedzieli:
Przyszliśmy porozmawiać z królową. Zostali wpuszczeni i zaprowadzeni przed oblicze władczyni.
-Co was tu sprowadza? - z wyższością w głosie zapytała Mariela.
-Chcieliśmy prosić, łaskawa pani, byś przywróciła dawne rządy. Uwolnij naszą królową i pozwól, byśmy znowu byli szczęśliwi - odezwała się drżąc ze strachu Pusia.
-Chyba żartujesz, miałabym zrezygnować z tronu, bez powodu? - popatrzyła groźnie królowa.
-Daj się przekonać, pani, uczynimy wszystko, żeby było, jak dawniej - prosiła pokornie króliczka.
-Ach tak? Dobrze. Jak przyniesiecie mi kwiat amerysu wrócimy do tej rozmowy.
-A co to za kwiat i gdzie rośnie? - zapytał zaciekawiony miś, ale królowa popatrzyła na nich złowrogo.
-To już twoje zadanie - i wyszła. Króliczka trzęsła się ze strachu. Miś jednak uspokoił ją. Pełen nadziei wyruszył w drogę tłumacząc, że odnajdą kwiat. Będą się pytać wszystkich o niego i na pewno się uda. Nie wiedzieli, w którą stronę się udać, więc postanowili pójść prosto.
Po pewnym czasie znaleźli się w ślicznej dolince. Nad małym strumyczkiem stała dziwna chatynka. Koło niej kręcił się malutki skrzacik coś śpiewając. Miał długą brodę, spiczaste uszki, a cały ubrany był na zielono. Gdy zobaczył jakieś zwierzątka, chciał się schować. Króliczka podeszła powolutku do niego i powiedziała:
-Witaj. Jestem Pusia, a to miś Trufelek. Skrzatek wysunął głowę zza krzaka.
-Mam na imię Zeflik. Po co tu przyszliście? - odezwał się cichutko.- Szukamy kwiatu amerysu, -ale nie wiemy, gdzie może rosnąć - odrzekła Pusia. Musimy go odnaleźć... - O, to wyjątkowy kwiat, posiadający magiczną moc....ale do czego wam potrzebny? - zapytał zaciekawiony skrzat.
-Musimy go odnaleźć. Oddamy go nowej królowej, ona uwolni Lidarię i wszyscy będą szczęśliwi.- zawołała. - Skoro tak powiem ci, jak do niego trafić. Kwiat znajduje się w Kryształowej Grocie, a pilnuje go Tęczowy Smok. Wygląda dość dziwacznie. Podobno ma głowę w kształcie serca, ale nikt go dokładnie nie widział. Hmmm.... To niełatwe zadanie. Jest jednak pewien sposób, by Smok zechciał go oddać. Trzeba mu podarować coś wyjątkowego. Wtedy może zgodzi się dać wam kwiat. Jeszcze jedno: On uwielbia muzykę - to jego wielki sekret - dodał Zeflik.
- Dziękuję ci, kochany skrzacie! - wykrzyknęła Pusia.
-bardzo nam pomogłeś - ukłonił się szarmancko Miś.
Zwierzątka podziękowały skrzatowi i powędrowały ścieżką do ukrytej wśród ostępów Kryształowej Groty. Wtedy Miś niepewnie spojrzał na Pusię.
- Och! Nie mamy nic w podarunku. Co my teraz zrobimy? - zafrasował się. Króliczka wyciągnęła ze swojej torby podróżnej malutki, drewniany flet.
-Chętnie oddam go, żeby Smok zgodził się dać nam kwiat. Z lękiem udali się do groty. Piękne -kryształowe ściany lśniły kolorami tęczy. Przy niewielkim źródełku rósł wspaniały, srebrny kwiat. Miał podłużne płatki, a z wnętrza kielicha wystawały niebieskie pręciki. Koło niego stał strażnik w niecodziennym stroju. Był to Tęczowy Smok. Wyglądał dość nietypowo. Miał kolorowe skrzydła i nosił spodnie na szelkach. A jego głowa ...była w kształcie serca!
-Witamy cię, Kolorowy Smoku - Pusia zaczęła nieśmiało. Mamy dla ciebie mały podarunek. Sięgnęła do torby i wyjęła flecik, przewiązany czerwoną wstążeczką. Zaintrygowany Smok popatrzył na nich chłodno, ale wziął prezent. Pusia pokazała mu, jak się na nim gra. Smok uśmiechnął się i spróbował zagrać. Króliczka zaśpiewała mu piosenkę. Po chwili stwór zapytał, co ich sprowadza.
-W naszej krainie źle się dzieje. Potrzebujemy kwiatu, żeby zła Mariela odeszła. Jeśli jej go oddamy, uwolni naszą królową. Prosimy, pozwól go wziąć - Pusia błagalnie popatrzyła na Barwnego Smoka. On przekrzywił głowę, mruknął zagadkowo, zerwał piękny, delikatny kwiat i podał Króliczce ze słowami.
-On wam pomoże odzyskać to, co straciliście.
-Ojej! - ucieszyła się Pusia.
- Dziękuję za niezwykły, grający dar - pokłonił się z uśmiechem Smok. Zwierzątka też podziękowały. Wkrótce dotarły do bramy zamkowej. Zaprowadzono je przed oblicze Mireli.
-Macie dla mnie kwiat amerysu? - spytała z wyższością niedowierzając.
To dla ciebie, pani- Pusia wręczyła śliczny kwiat.
-Nareszcie, teraz będę piękna i młoda- odparła zadowolona. Mirela, zachwycona kwiatem, uwolniła Lidarię. Straże przyprowadziły królową. Jej jasne włosy mieniły się w słońcu. Powoli i dostojnie podeszła do Mireli.
-Byłaś dla mnie zła, ale wybaczam ci. Zostań ze mną w zamku- wzięła siostrę za rękę i dotknęła ich dłońmi do kwiatu. Znała jego czarodziejską moc. Był to kwiat młodości, przyjaźni i miłości. Wiedziała, że może zmienić siostrę w dobrą. I tak się stało. Wokół nich pojawił się świetlisty pył, a sylwetki na chwilę zniknęły z oczu. Gdy pył opadł, wszyscy ujrzeli Lidarię i inną, dobrą Mirelę. Siostry padły sobie w objęcia. Nagle królowa Lidaria podeszła do zwierzątek.
-Dziękuję wam, kochani. To wasza zasługa, że znowu jesteśmy razem. Jestem szczęśliwa, że odzyskałam siostrę. Trzeba Wam to jakoś wynagrodzić. Proście, a spełnię każde Wasze życzenie. Królowa ofiarowała Pusi i Trufelkowi dużo smakołyków, a miś został prawdziwym rycerzem. Na ich cześć odbył się wspaniały bal i otrzymali medale za zasługi, bowiem uratowali wspaniałą krainę. Dobro zawsze zwycięża zło, a wrażliwe serduszko i szlachetność są nagrodzone. Tęczowy Smok pojawił się także na balu. Pod koniec uroczystości wszyscy mogli podziwiać niesamowitą melodię płynącą z małego flecika. Była śliczna, subtelna i pełna niezwykłego czaru. Jej dźwięki działały kojąco i relaksująco. Już pierwsze tony sprawiały, że ogarniał błogi, niezwykły nastrój, a smutki i zmartwienia gdzieś się ulatniały. Wystarczyło, że ktoś usłyszał kilka dźwięków, a pomału zapadał w jeden z wielu kolorowych, baśniowych snów, by móc odpocząć po pracowitym i ciężkim dniu. Kołysanki wygrywane przez smoka otulały powolutku kołderką marzeń i miłych, sennych wizji. Przynosiły radość, szczęście, odprężenie i zadowolenie. Po atrakcjach balu utulały do snu. Usypianki spodobały się mieszkańcom i od tej pory każdego dnia Smok do snu je grał. Tak pojawiły się kolorowe sny wyczarowane przez Tęczowego Smoka.

Joanna Smolarek (bajka)




Kołysanka dla smoka

Rysunek autorstwa 7-letniej Darii


Niebo pokrywa się granatem,
I ciemny welon jest nad światem,
Noc ramionami otacza nas,
To snu błogiego przyszedł czas.

Ref: Śpij, mały smoczku, śpij,
Sny kolorowe śnij,
Niech się otworzy brama krainy
Byś miał baśniowe sny.

Już księżyc zmienił się w rogalik
I pan Twardowski fajki nie pali,
Małe gwiazdeczki świecą dokoła
I nawet piesek śpi pod stodołą.

W oborze krowa Mućka ziewnęła,
Zmęczona owca głośno beknęła,
Koń zarżał z cicha, nakazał sen
Przyjemnie, miękko przytulił się.

Śpią już zwierzęta i smoki też
Ty do swej mamy wnet przytul się
Połóż swój łebek na podusi
Smok mały także odpocząć musi.

Gdy zamkniesz oczki nadejdzie sen
Do swej krainy uniesie Cię,
Z obłoczków będziesz posłanie miał,
W bieli mięciutkiej będziesz spał.

A wokół ciebie tęczy kolory
Ułożą do snu twojego wzory
I przyśni ci się coś niezwykłego,
Bardzo miłego, kolorowego.

Leciutko huśta cię twój sen,
Oczki zamknięte - widzisz, że
Płyniesz w głębinie morskich fal,
Zwiewny szum morza w uszach masz.

Tam inne smoki smacznie śpią,
Leżąc na boku słodko chrapią,
I ty już zaśnij, maleńki mój,
Ja ukołyszę cię do snu.

Podwiń ogonek, wyciągnij się,
Łapkami już obejmij mnie,
Pogłaszczę cię jeszcze nie raz,
Bo mama bardzo kocha synka.


Joanna Smolarek (kołysanka)





O Smoku, Smoczce i Lesiu
Dawno, dawno temu żył sobie Smok. Mieszkał w jaskini ze swoją małą córeczką, Smoczką. Smoczka była łagodna i fajna. Lubiła, kiedy jej się śni, że huśta się na huśtawce. Lubiła jeszcze chodzić na spacery. Smok i Smoczka chodzili na smoczy plac zabaw i dobrze się razem bawili.
Pewnego dnia, w środę, obudzili się i wyszli na spacer. Dalej i dalej spacerowali. Gdy skończyli spacer, wrócili do domu i ugotowali zupę. Potem poszli spać. Śniło im się, że są u babci Kleci. I tam było tak ładnie! Biegali po łące, bawili się na placu zabaw. Oglądali, jak latają motylki. Nagle zaczął kapać deszcz i Smok szybko rozłożył parasolkę, wziął Smoczkę na barana i pojechali na zamek. A w tym zamku mieszkał taki chłopczyk – bardzo smutny. Weszli do takiej sali i zobaczyli tam siedzącego chłopca, bardzo smutnego.
- Dlaczego jesteś smutny? – zapytał Smok.
-Bo nikt nie chce się ze mną bawić – odpowiedział chłopczyk.
- No to może pobawimy się w chowanego? Ty szukasz pierwszy! – Zawołał Smok.
- Zgoda – odpowiedział chłopczyk.
Smoczka i Smok się schowali, a chłopczyk zaczął liczyć.
- Jeden, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć, siedem, osiem, dziewięć, dziesięć. Szukam! – zawołał
Szukał ich wszędzie. Smoka pod stołem – i znalazł go. A Smoczkę znalazł w dużym pokoju.
Potem chłopczyk się schował, a Smok zaczął liczyć ze Smoczką.
- Jeden, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć, siedem, osiem, dziewięć, dziesięć. Szukamy!
Znaleźli chłopczyka na parapecie.
- Tutaj jest mi smutno – powiedział chłopczyk. – Nie chcę tutaj zostać sam.
- To może polecisz z nami? – Zapytała Smoczka.
- Ja nie umiem latać!
- Ja ciebie zaniosę. Ja jestem duży – oznajmił Smok.
- Do widzenia, zamku chłopczyka! – zawołali na pożegnanie.
I polecieli.

dyktowała 3,5-letnia Zosia


Organizatorzy:



Fundatorzy nagród:






Smocze usypianki
Aaaa, smoki dwa,
Zieloniutkie, zieloniutkie obydwa!


Może bywają wielkie. I trochę straszne. Ale smoki też muszą jakoś usypiać!

Dlatego włączając się w obchody 15. Wielkiej Parady Smoków w Krakowie zapraszamy Was do wyjątkowego konkursu. Zadaniem jego uczestników jest… stworzenie usypianki dla smoka.
Może ona przybrać dwojaką formę:
a) kołysanki (można przesłać nam jej tekst lub nagranie),
b) krótkiej bajki.

W każdej z dwóch kategorii wyłonionych zostanie dwóch zwycięzców. Dodatkowo przewidujemy przyznanie Nagrody Internautów, dlatego w dniach 10-16.06. na stronie biblioteczkamalucha.pl odbędzie się głosowanie na najbardziej usypiające usypianki.
Nagroda jury: Nagroda Internautów:


Na Wasze propozycje czekamy do 7.06. pod adresem:
konkurs@biblioteczkamalucha.pl
W tytule maila prosimy wpisać „Smocze Usypianki”, a w jego treści podać swój adres oraz wkleić poniższą klauzulę:
"Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych dla potrzeb niezbędnych dla realizacji konkursu „Smocze Usypianki”, organizowanego przez Biblioteczkę Malucha oraz Fundację Ekomini, zgodnie z ustawą z dnia 29 sierpnia 1997 roku o ochronie danych osobowych. (Dz. U. z 2002 r. Nr 101, poz. 926 z późn. zm.)"

Przesłanie pracy jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu.

Do pobrania:
Regulamin Konkursu
Ulotka

Uwaga! W przypadku braku smoków, skuteczność usypianek będzie weryfikowana na dzieciach! ;)


Organizatorzy:



Fundatorzy nagród:



Zobacz Także:
konkursy 30-31.05.2015 r.
Harmonogram konkursów na stoisku
konkurs do 7.06.2015 r.
Smocza fotka


KOMENTARZE


KATALOGI
 
Projekty
PROMUJEMY


WSPÓŁPRACUJEMY

Copyright by Biblioteczka Malucha 2010-2017, Kontakt: redakcja@biblioteczkamalucha.pl
Korzystamy z ciasteczek w przyjaznych zamiarach, poznaj naszą politykę prywatności.